Wspaniała to była kampania, nie zapomnę jej nigdy. Jako neutralny widz, bawiłem się przednio. Było trochę dramaturgii i sporo humoru. Ten zapewnili zwłaszcza Krzysztof Stanowski i Joanna Senyszyn. Świetnie, że udało im się wziąć udział w tych wyborach. Stanowskiemu i Kanałowi Zero należą się ukłony, bo dzięki tym ludziom, można było wreszcie posłuchać kandydatów w trochę bardziej sensownych rozmowach niż zwykle i zobaczyć wybory prezydenckie w Polsce z nieco innej strony.
Niezmiennie zadziwia mnie jednak zaangażowanie emocjonalne w społeczeństwie, a właściwie o to chodzi w wyborach, więc to skomentuję. Fajnie by było, gdyby tych emocji było mniej. Ciekawe jak wyglądałyby takie wybory?
Nasze układy emocjonalne są jak instrumenty, a ludzie tworzący treści na poczet kampanii są jak grupa przebiegłych szarpidrutów. Oni wiedzą jak uderzać struny, żeby wywołać w nas odpowiednie emocje i reakcje. Ja nie chcę oddawać im swoich instrumentów, żeby mogli sobie na nich grać, jak im się podoba. Wolę już iść gdzieś indziej i harmonizować jak mi się podoba. Tworzyć melodię, jaką sam chcę grać. Błogosławieństwem jest odnalezienie orkiestry, z którą można grać symfonie. Ja wciąż mam nadzieję na chociaż dobry duet.
Niezmiennie zadziwia mnie również bezwzględne przekonanie niektórych ludzi, co do absolutnej słuszności własnych poglądów. Jedni chcą edukować drugich, bo twierdzą, że ci drudzy nie podzielają ich przekonań ze względu na umysłową ciemnotę. Drudzy zarzucają tym pierwszym, że mają wyprane mózgi i kroczą omamieni w nicość, chcą powstrzymać tę „zarazę”. Pierwsi są przekonani o swojej racji, chcą na nią nawracać. Drudzy mają tak samo. Kto się myli? I jedni i drudzy. A może ani jedni, ani drudzy?
Tak czy inaczej. Jak zwykle było sporo wrogich reakcji. „Jak ktoś mógł głosować na tego… tamtego.” „Ci ludzie to oszołomy, bo głosowali inaczej niż my.” „Moja jest racja i to święta racja…” I tak dalej. Chyba wszyscy to znamy. Niewiele się w tej kwestii zmienia, choć teoretycznie jesteśmy coraz mądrzejsi.
Potrzebujemy nauczyć się szacunku do ludzi o innych poglądach. Mam nadzieję, że ci, którzy tak troszczą się o różnorodność, nie pominą różnorodności poglądów.
Niektórzy będą pisać, że ci politycy to dzielą społeczeństwo, a tamci to dzielą jeszcze bardziej. A za chwilę wysmarują kolejny komentarz w społecznościowych mediach, o tym jacy to ludzie są głupi, bo zagłosowali nie tak jak „my”. Oczywiście komentarze „gupi jesteś” się raczej nie zdarzają. O wiele częściej jest tam naładowane tyle wulgaryzmów i trucizny słownej, że czasem ledwo udaje mi się to czytać, nawet jeśli nie mnie te frazy dotyczą. Rozumiem, drogi komentatorze, że to politycy partii, którą darzysz antypatią, kazali ci napisać taki komentarz? Nie? Nikt nie zmuszał? To jest właśnie jedna z cegieł tego polaryzacyjnego muru.
To nie politycy, ani partie dzielą społeczeństwo. Ludzie sami to robią. Ci, którzy mogą na tym zyskać, tylko to wykorzystują.
Jako ludzie, żyjemy dla emocji. Są chwile, kiedy warto dać się im ponieść i są chwile, kiedy nie warto tego robić. Wybory to zdecydowanie nie są te momenty. Potrzebujemy wzajemnego szacunku i szukania tego, co nas łączy, a przede wszystkim zrozumienia. Zwłaszcza wtedy, kiedy coś nas akurat podzieliło.
Dodaj komentarz