No i doczekaliśmy czasów, kiedy flota dronów sąsiada przelatuje przez płot i ląduje w naszym ogródku. Czytając alert RCB, poczułem się trochę nieswojo. To nie są najlepsze wiadomości, jakie można dostać z samego rana, ani w ogóle. Niemniej, naturalne jest, że człowiek chce dowiedzieć się o co chodzi i co się właściwie wydarzyło. Poczytałem, posłuchałem i wyciągnąłem parę wniosków.
- Pora zainwestować w stałą obronę przeciwlotniczą wzdłuż wschodniej granicy
Niektórym wydaje się, że ochrona przeciwlotnicza to jest coś takiego, co działa non-stop i reaguje automatycznie na każde potencjalne zagrożenie. Ci ludzie oburzają się później, że Polska jest tak słaba, że nie potrafi nawet wykryć i zestrzelić kilku dronów na czas. Tak jak i oni, też nie znam się na temacie, ale wydaje mi się, że to jednak tak nie działa. Po pierwsze, nie jesteśmy w stanie wojny, więc nie ma powodu, żeby rozkładać systemy przeciwlotnicze na szeroką skalę, a takiej niektórzy wymagają. System przeciwlotniczy to nie płot na granicy, że odbije się od niego każdy obiekt lotniczy. Po za tym, trzeba by było zapewne zamknąć ruch lotniczy nad większością kraju, co w okresie pokoju, jest bez sensu.
Niemniej, należy spodziewać się ponownych prowokacji tego typu, więc dobrze byłoby JAKIEŚ systemy rozstawić. Niech to będą stałe warty działek przeciwlotniczych. Podobno trasy przelotu bezzałogowców, które do tej pory wleciały w naszą przestrzeń są zbliżone, więc można mniej więcej przewidzieć obszar, na którym należałoby rozstawić taki sprzęt. Nie wiem na ile jest to możliwe, ale powoli musimy myśleć o tym, aby nawet niemożliwe przekraczać.
2. Tak sobie pomyślałem, że chętnie nauczyłbym się składać takie drony, nawet jeśli byłaby to ich prymitywna wersja. Chciałbym po prostu wiedzieć od A do Z z czym mamy do czynienia. Później poszedłem z tą myślą dalej. Może warto z budżetu państwa organizować i dofinansowywać warsztaty budowania takich dronów? Zajęcia te należałoby promować przede wszystkim w szkołach, ale powinny być jak najszerzej dostępne dla każdej chętnej osoby. Nie po to, żeby cała Polska zaczęła budować drony. Nie chodzi o to, żeby każdy obywatel miał swojego drona. Chodzi o to, żeby jak najwięcej osób znało temat i się nim interesowało. Dzięki temu, być może pojawiałoby się więcej pomysłów i innowacji w zakresie możliwości naszych dronów i obrony przed tymi wrogimi. Kiedy wiesz jak coś jest zbudowane, łatwiej jest wpaść na pomysł jak to zneutralizować. A bezzałogowce są przecież stale ulepszane, więc i my potrzebujemy w tym zakresie innowacji.
3. Potrzebujemy tanich i prostych narzędzi do wykrywania i neutralizowania dronów
To w zasadzie oczywisty wniosek. Słyszałem głosy oburzenia, że strzelamy do styropianowych dronów za tysiąc dolarów rakietami za milion dolarów, czy jakoś tak, w każdym razie chodzi o proporcje. No i rzeczywiście jest to nieadekwatne do sytuacji, ale nie ekscytowałbym się tym za bardzo. To była jednorazowa akcja i można potraktować ją jako ćwiczenie. Należy jednak zrobić wszystko, żeby jak najszybciej mieć zdolności taniego wykrywania i zestrzeliwania dronów, bo jeśli takie naloty zaczną powtarzać się regularnie i na szerszą skalę, to takim sposobem finansowo będzie to sto razy bardziej bolesne niż te wszystkie sankcje, nakładane przez zachód.
4. Trolle, wszędzie trolle
Poprzewijałem trochę socjale, poczytałem komentarze pod niektórymi wpisami i byłem pod ogromnym wrażeniem co się dzieje. Oczywiście negatywnym. Takiego ataku trolli jeszcze nie widziałem. Trzeba być bardzo uważnym na to, co się czyta i czego się słucha. Mam wrażenie, że powoli dochodzimy do momentu, w którym wszelkie dyskusje i komentarze oburzenia, stracą jakiekolwiek znaczenie. Od teraz z góry zakładam, że jednoznaczne wpisy i komentarze pod nimi, zostały napisane przez boty. Każdemu polecam to samo. Jak tylko zacznie się jakaś nagonka, czy to w zakresie naszej polityki wewnętrznej, czy w zakresie polityki międzynarodowej, należy natychmiast się od tego odciąć.
Dodaj komentarz