Każdy życiorys jest na swój sposób ciekawy, więc naturalnie chce się go poznać, a że Szczęsny ostatnio stał się medialny ze względu na swoją wczesną emeryturę (i szybki z niej powrót), to nic dziwnego, że zdecydowano się na tę produkcję.
Co do samego Wojtka – zawsze go lubiłem. Już za czasów Arsenalu robił sporo szumu, zarówno tego pozytywnego, jak i negatywnego. Zawsze był postacią wyrazistą. Żałuję tylko, że nie zabawił w północnym Londynie dłużej. On sam zresztą tego żałuje, o czym można przekonać się podczas oglądania filmu.
Jedną z najciekawszych rzeczy odnośnie Wojtka Szczęsnego, było nie tyle obserwowanie losów jego kariery piłkarskiej, a śledzenie jego rozwoju jako człowieka. Pamiętam jego pierwsze sezony w podstawowym składzie Arsenalu. Wojtek był wtedy pewny siebie, czasem arogancki, może nawet pyskaty. Lubił robić sobie jaja i powiedzieć swoje. W ostatnich sezonach po jego wypowiedziach widać było jak bardzo się zmienił. Stał się stonowany, spokojniejszy. Zachował poczucie humoru, ale nie wychodzi już ono na pierwszy plan. Teraz widać po nim raczej sporo nabytej mądrości i równowagi.
Co do filmu, najbardziej interesowały mnie wątki związane z Arsenalem. Byłem pewien, że obejrzę ten film, kiedy dowiedziałem się, że zaproszono do niego byłego trenera i legendę klubu – Arsena Wengera. Niestety, ta część mnie rozczarowała. Arsene wypowiadał się trochę tak, jakby był na kolejnej konferencji prasowej. Liczyłem, że powie coś więcej, od siebie, bardziej szczerze. Konfrontacja z Wojtkiem też wydała mi się nieco niezręczna, ale być może działo się tam więcej niż to, co pojawiło się ostatecznie w produkcji.
Świetnie oglądało się fragment, w którym młody Szczęsny wyrusza do Londynu. Zarówno wypowiedzi jego matki, jak i kobiety, u której wynajmował pokój, wzbudzają sympatię i pokazują, że to wcale nie jest takie proste, wyjechać zagranicę jako nastolatek, żeby grać w wielkim klubie.
Temat relacji Wojtka z ojcem był mi znany, bo wspominał o nim niejednokrotnie, toteż nie zaskoczył mnie ten wątek. Widać, że jest to trudna relacja, choć intencje nie muszą być wcale złe.
Ciekawe były też kulisy transferu Szczęsnego do Romy. Nie wiedziałem, że toczył się tam taki spór o to, żeby jednak wrócić do Arsenalu. Nie zdawałem sobie też sprawy, że to Wenger był tym, który postanowił pozbyć się Szczęsnego z drużyny. Przykra sprawa.
Było poruszonych jeszcze kilka wątków, takich jak: dzieciństwo, relacja Wojtka z Mariną, transfer do Juventusu, pożegnanie z Juve, podpisanie kontraktu z Barceloną i kariera reprezentacyjna.
Ogólnie film wydaje mi się raczej tym z gatunku komercyjnych. Uznałbym go raczej za ciekawostkę. Lubię postać Wojtka Szczęsnego, choć, niestety, nie znam go osobiście, ale film raczej bez szału. Nie ma tam za dużo inspiracji. Jego celem jest raczej chęć pokazania Wojtka jako człowieka, a nie tylko znakomitego piłkarza. TO jak najbardziej się udało.
Dodaj komentarz