Google Youtube

Jak Google pomógł mi w rozwiązywaniu egzystencjalnego problemu

Nie, nie wpisałem pytania w wyszukiwarkę i nie znalazłem tam satysfakcjonującej odpowiedzi. Nigdy na to nie wpadłem. Za to wiele osób starało się odpowiedzieć na nurtujące mnie (i ich pewnie też) pytania, nagrywając filmy na Youtube. Niestety z marnym skutkiem. Dla mnie. Mam nadzieję, że im poszło lepiej.

Parę dni temu Google (czy tam Alphabet, jak zwał, tak zwał), wprowadził w swoich serwisach zmiany. Kiedy chciałem włączyć sobie ulubioną piosenkę na Youtube, zamiast strony głównej otworzyła się strona z ustawieniami prywatności. Pobieżnie przejrzałem o co chodzi, ale jak tylko zauważyłem na dole przycisk „Odrzuć wszystkie”, natychmiast go kliknąłem.

Nie lubię inwigilacji i zawsze łudzę się, że dzięki temu będą przetwarzać mniejszą ilość moich danych. Cóż, nadzieja matką głupich.

W końcu udało mi się dostać na tego Youtube’a i jakież było moje zdziwienie, kiedy szukając propozycji, które mnie interesują, wpadałem na same nieinteresujące nagrania. Wtedy zdałem sobie sprawę, że odrzuciłem zgody na personalizowanie treści. Z jednej strony mierzi mnie to, kiedy algorytm Googla wie więcej o mnie niż ja sam, ale muszę przyznać, że wygodnie jest widzieć  na głównej stronie rzeczy, które lubi się słuchać lub oglądać.

Najczęściej używam Youtuba nie logując się na swoje konto, a w ten sposób nie da się zmienić ustawień prywatności. Z jakiegoś powodu zrezygnowałem z logowania i wyszukałem sobie po prostu to, czego chciałem posłuchać. I wtedy mnie olśniło, ale żeby wytłumaczyć sposób tego olśnienia, napiszę parę słów o tym egzystencjalnym problemie.

Od dłuższego czasu cierpię na coś, co roboczo nazwę syndromem „nie wiem czego chcę od życia”. Brzmi niedorzecznie. Jak można nie wiedzieć czego się chce od życia? Można. Ja nie wiem. Powiedzmy, że coś tam mi się wydaje. Ale ogólnie rzecz biorąc nie potrafiłbym odpowiedzieć jasno, bezpośrednio i z przekonaniem na pytanie co chcę robić w życiu i „kim chcę zostać, kiedy dorosnę”. Uważam to za duży problem.

Kiedy człowiek nie wie czego właściwie chce, nie zna kierunku, w którym chce iść, ma w życiu pod górkę.

No i właśnie Google pomógł mi zrozumieć na czym polega ten problem. Kiedy nie miałem na głównej stronie Youtube tego, czego mógłbym chcieć obejrzeć, byłem zmuszony tego poszukać własnoręcznie. Ustawiłem kursor w polu wyszukiwarki i… zawahałem się. Nie byłem pewien czego chcę posłuchać! Do tej pory to algorytm podejmował za mnie tę decyzję. A kiedy ktoś lub coś podejmuje za ciebie decyzje wystarczająco długo, tracisz zdolność do podejmowania ich samodzielnie. To pierdoły, ale nawet w przypadku słuchania muzyki, czy oglądania klipów, kiedy nie zadajesz sobie pytania „czego chcę posłuchać?” lub „co chcę obejrzeć?” to przyzwyczajasz się do tego. Algorytm wie, więc ty już nie musisz.

Czy może mieć to przełożenie na życie ogólnie? Raczej nie jest to główne źródło problemu, ale z pewnością nie ułatwia to życia osobom, które nie wiedzą do końca czego chcą, ale pragną to zmienić. Żeby dowiedzieć się w końcu o co ci właściwie chodzi, musisz jak najczęściej zadawać sobie pytanie: „czego chcę?” i samodzielnie szukać odpowiedzi. A algorytmy robią to za ciebie.

Przez jakiś czas pozostanę bez pomocy algorytmu. Propozycji poszukam w sobie samym.

foto: Unsplash.com


Opublikowano

w

przez

Tagi:

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *