CO TO BYŁ ZA MECZ! Chciałoby się napisać, ale w tym przypadku chyba nie można. Na boisku były znane nazwiska, dużo umiejętności, a na trybunach pojawiło się nawet SIUUU, ale to tyle. Wynik 1:3.
Oglądam mecze reprezentacji kiedy tylko mogę, a że jestem Polakiem i wiadomo, że przy takiej okazji każdy z nas jest piłkarskim ekspertem, to poczułem się zobowiązany do dorzucenia swoich trzech groszy na temat sobotniego spotkania.
Po raz pierwszy od dłuższego czasu kibice zebrali się na Narodowym nie po to, żeby oglądać Lewandowskiego „i resztę”. Myślę, ze motywy ludzi do pojawienia się na meczu rozłożyły się mniej więcej pięćdziesiąt na pięćdziesiąt – połowa przyszła na mecz naszej reprezentacji, a druga połowa zobaczyć Cristiano. Swoją drogą nie można odmówić Portugalczykowi, że jego legenda jest w pełni uzasadniona. Chłop ma już czterdziechę na karku i nadal strzela bramki na arenie międzynarodowej. Klasa.
Co do gry naszej drużyny, to według mnie nie było tragicznie. Wiem, że wiele osób nie jest w ogóle w stanie pomyśleć jakkolwiek pozytywnie o naszej piłkarskiej reprezentacji, ale ja przewrotnie zawsze staram się znaleźć jakieś dobre strony.
Przede wszystkim trener Probierz cały czas buduje tę drużynę, mierząc się przy okazji z wymianą pokoleniową. Według mnie idzie to w dobrym kierunku. Kiedy zwolnił się wakat po odejściu trenera Santosa, liczyłem, że to Marek Papszun zostanie selekcjonerem, ale Michał Probierz również okazał się dobrą opcją.
Jeśli chodzi o wybory osobowe trenera, ja chętniej zobaczyłbym w pierwszym składzie Urbańskiego. Gość udowadnia od początku gry w reprezentacji, że gra bez kompleksów, wnosi na boisko mnóstwo polotu i jest po prostu ogromną wartością dodaną. Umieściłbym go w składzie zamiast debiutanta Oyedele. Ten według mnie niestety nie dowiózł i chyba nie był to odpowiedni mecz na jego debiut. O wiele lepiej zaprezentował się rezerwowy Ameyaw, któremu udawało się przeprowadzać całkiem niezłe akcje na skrzydle.
Co do reszty, wiadomo – Zalewski robił co mógł, choć łatwo nie miał. Zielu – top. Lewandowski jak to w kadrze – chciałoby się więcej. Skorupski pomimo trzech wpuszczonych bramek zaprezentował się bardzo dobrze. Całe nasze szczęście, że od wielu lat przynajmniej o jakość w bramce nie musimy się martwić. Szkoda Bednarka, bo grał całkiem przyzwoicie i ogólnie jest w dobrej formie, a pewnie znajdzie się paru znawców, którzy znowu będą wieszać na nim psy, bo nieszczęśliwie wpakował piłkę do własnej bramki.
Wisienką na torcie był komentarz Dariusza Szpakowskiego. Kiedy określił Oyedele jako chłopaka od „czarnej roboty”, parsknąłem tylko śmiechem i pomyślałem: „ocho, będą memy”.
Następny mecz we wtorek z Chorwacją. Może tym razem ugramy coś więcej?
Dodaj komentarz