Trudno jest się oprzeć potędze algorytmu. Ostatnio dociera do mnie jak bardzo. W mediach społecznościowych spędzam więcej czasu niż bym chciał. Czasami z pożytkiem, najczęściej bez, ale najgorsze są szkody, jakie Internety wywołują w naszych głowach i społeczeństwie.
Internet jest już z nami jakieś 30 lat. Mówię oczywiście o dostępie na szeroką skalę. To dużo i niedużo. Dużo, bo już wiele osób nie pamięta czasów „sprzed Internetu”. Mało, bo nie jestem przekonany czy w 30 lat można nauczyć się dobrze funkcjonować z czymś tak potężnym jak sieć łącząca cały świat.
Ja zostałem zapoznany z tą siecią, kiedy miałem jakieś 7-8 lat. Łączyliśmy się wtedy przez modem i porównując to do dzisiejszych Internetów światłowodowych i sieci LTE, to była to jedynie marna imitacja tego, co mamy dzisiaj. Szybko jednak modem przeszedł w sieć LAN, którą mieliśmy w bloku na spółę z sąsiadami, ale to też jeszcze nie było to. Dopiero po paru latach można było cieszyć się stabilnym Internetem z niezłą jak na tamte czasy prędkością w przystępnej cenie. Krótko mówiąc – kiedyś to było.
Piszę o tym, bo ja jeszcze pamiętam czasy, kiedy nikt z najbliższego otoczenia nie miał Internetu, choć wtedy byłem jeszcze smarkiem. W tamtym czasie Internet kończył się dla mnie na ściąganiu piosenek z BearShare i innych podobnych serwisów p2p, i na gadu-gadu. Były jeszcze ciekawe fora tematyczne i w sumie tyle mi było potrzebne do szczęścia.
Dzisiaj, dzięki smart fonom, w Internecie jesteśmy praktycznie non-stop. Kiedyś żartowano, że jak nie ma cię na Facebooku, to znaczy, że nie istniejesz. Każdy musiał mieć tam konto, choć wiadomo, są i tacy, którzy do dzisiaj nie dali się złamać. A jednak dla niektórych to powiedzenie stało się prawdą. Może nie mówimy tutaj konkretnie o Facebooku, ale o jakimkolwiek medium. Są osoby, które całą swoją działalność zawodową opierają na social mediach. Gdyby odebrać im konto, szybko zostaliby z niczym. Dzięki mediom społecznościowym zarabiają pieniądze i są w stanie przetrwać.
Internet nie jest już odbierany jako coś, co jest tylko częścią rzeczywistości. Dla wielu to taka sama rzeczywistość jak to, co widzi patrząc na drzewo w parku, chmury na niebie i przelatującego ptaka. Ale czy tak faktycznie jest?
Internet to nadal tylko wirtualna rzeczywistość i zawsze nią pozostanie. Internet to narzędzie, występujące w rzeczywistości, ale samą rzeczywistością nie jest. To iluzja, obraz, który tworzymy my, jako użytkownicy tego narzędzia. W Internecie rządzą symbole, tak samo jak rządziły w telewizji, książkach, na obrazach. Kiedy zobaczysz na ekranie swojego smartfona hamburgera, to nie jest to prawdziwy hamburger. Kiedy zobaczysz na ekranie człowieka, to nie jest to człowiek. W Internecie umieszczamy tylko symbole, odnoszące się do rzeczywistości. Wydaje się to oczywiste, ale nie we wszystkich przypadkach tak jest.
A co powiecie o nastrojach społecznych, propagandzie, ruchach politycznych, poglądach, wszelkich informacjach, które przekazujemy sobie nawzajem za pomocą Internetu?
Internet łączy ludzi z całego świata. Ale nie wszyscy użytkownicy Internetu są prawdziwi. Każda osoba, może stworzyć nieskończenie wiele kont w Internecie, biorąc pod uwagę wszystkie serwisy, jakie kiedykolwiek, gdziekolwiek powstały. Jest takie powiedzenie: telewizja kłamie. Prawda jest taka, że Internet jest narzędziem, w którym kłamać o wiele łatwiej, na o wiele większą skalę i z o wiele większą skutecznością. Wystarczy odpowiednio przygotować przekaz, puścić go w eter, wywołać pożądane reakcje u ludzi, a jeśli z jakichś powodów efekt będzie za słaby, wzmocnić go sztucznymi użytkownikami.
Dzięki Internetowi świat wydaje się lepszy i jednocześnie gorszy, niż w rzeczywistości jest.
Z jednej strony ludzie pokazują się w nim z jak najlepszej strony. Pełno jest w nim bogactwa, sukcesu, pięknych ludzi, wycieczek, kolorów, pejzaży, widoków, szczegółów, nagrań, motywacji, inspirujących historii, a nawet uduchowienia. Z drugiej strony docierają do nas informacje o kolejnych zagrożeniach, kolejnych aferach, skandalach, tragediach. Ludzie kłócą się, używają obelg, których w życiu by nie użyli, kierowani emocjami, powielają skrajne opinie. Z jednej strony mamy wykreowany idealny świat, a z drugiej piekło. A rzeczywistość nigdy nie jest ani taka wspaniała, ani taka zła, jak sugerowałby to Internet.
Problemem mediów społecznościowych są te nieszczęsny algorytmy, których stajemy się niewolnikami. Życie w bańce nie może skończyć się dobrze. Zwłaszcza nasz zachodni świat jest przeintelektualizowany. Coraz łatwiej pomylić się, biorąc obraz rzeczywistości z Internetu za rzeczywistość.
Nie wiem w jakich bańkach wy się obracacie, ale ja powoli zaczynam ze swoich wyłazić i wracam do rzeczywistości. A w niej ani wyborcy PO, ani wyborcy PiS nie są tacy źli, czy dobrzy. Ani kobiety, ani mężczyźni nie są tacy źli, czy dobrzy. Ani ludzie wspierający LGBT, ani patrioci nie są tacy źli, czy dobrzy.
Rzeczywistość jest taka, że mijasz na ulicy ludzi, którzy są jakby nieobecni. Czasem doświadczysz życzliwości ze strony nieznajomej osoby. Czasem usłyszysz gruchanie gołębia, a czasem ryk silnika przejeżdżającego samochodu. Czasem ktoś obcy uśmiechnie się do ciebie. I to w Polsce! A czasem wdepniesz w gówno, bo ktoś nie posprzątał po swoim psie. I tym właśnie różni się rzeczywistość od internetowej iluzji. W prawdziwym życiu będziesz musiał zeskrobać ten syf z podeszwy buta, a w Internecie tylko skrzywisz się lub uśmiechniesz pod nosem, a potem napiszesz „XD”.

Dodaj komentarz