Podobno niedawno Mark Zuckerberg opublikował oświadczenie dotyczące wolności słowa w jego mediach społecznościowych, czyli Mecie. „Ciekawe!” – myślę sobie, czym prędzej znajduję nagranie i słucham.
Zaczął od tego, że zawsze podkreślał jak ważna jest ochrona wolności słowa i wypowiedzi. Może i kiedyś swoboda wypowiedzi na Facebooku istniała, tak gdzieś do 2012 roku.
Wolność słowa według Facebooka sięgnęła zenitu podczas pandemii Covid-19, kiedy to usuwano wpisy choćby wyrażające wątpliwości co do wprowadzanych zakazów, nakazów i wszelakich restrykcji. Nie chodzi o „publikacje” dotyczące teorii spiskowych, ale o zwykłe wyrażanie wątpliwości. Swoją drogą, nawoływanie do przyjmowania szczepień i kategorycznego przestrzegania wszelkich obostrzeń nie tylko nie było ograniczane, ale wręcz promowane. Podobnie sytuacja miała się z różnymi kwestiami światopoglądowymi. Rzecz w tym, że Facebook od lat ograniczał pole wypowiedzi oraz wolności dyskusji, promując treści poprawne politycznie i niepodlegające krytyce.
Wygląda na to, że przy okazji zmiany rządu w USA, Zuckerberg nagle zorientował się, że ich narzędzia, które stworzyli do usuwania szkodliwych treści, „popełniały wiele błędów” i teraz nadszedł czas, żeby je naprawić. Akurat teraz. Cytując klasyka – „co za przypadek”!
Pod koniec oświadczenia Pan Marek obiecuje współpracować z nowym rządem USA w zakresie przeciwdziałania cenzurze i naciskom na cenzurowanie, wywierane przez rządy na całym świecie. Podkreślił tutaj zwłaszcza Europę.
A, no i wspomniał jeszcze coś o tym, że przesuną dział, zajmujący się pilnowaniem treści, z Kalifornii do Teksasu. To tak na wszelki wypadek, jakby ktoś się martwił, że zespół z Kalifornii i tak będzie ukierunkowany na jeden światopogląd (zapewne lewicowy). Wychodzi na to, że w Teksasie będą pracować bardziej neutralnie nastawieni ludzie.
I to by było na tyle.
Podsumowując, Meta Zuckerberga będzie teraz bliższa wolności słowa. Można spodziewać się, że treści o światopoglądzie tak zwanym lewicowym nie będą już promowane, a treści o światopoglądzie tak zwanego prawego nurtu nie będą usuwane. Brzmi nieźle, ale jak będzie w praktyce, zobaczymy.
Swoją drogą, wygląda na to, że założyciel Facebooka może cierpieć na częściowy zanik kręgosłupa moralnego i syndrom chorągiewki. To taki żart. Wiadomo, że łatwo oceniać miliardera i działania jego firmy, siedząc w wygodnym fotelu i będąc sobie zwykłym szarym człowieczkiem, a co innego być na jego miejscu. Wyobrażam sobie, że wywierany jest na niego potężny nacisk przez raczej wpływowych ludzi, ale on sam przecież też jakiś tam wpływ powinien mieć. On i jego firma mają ogromne przełożenie na wygląd świata, więc byłoby dobrze, gdyby takie instytucje były określone i mniej elastyczne wobec władz. Jeśli chcą promować lewicowy bełkot, niech to robią. Jeśli chcą promować prawicowy bełkot, niech to robią. Byle nie tworzyli perfekcyjnego narzędzia w rękach polityków, pod niezdarnie leżącą przykrywką pełnienia wzniosłej misji szerzenia wolności słowa. W jednym, jednak, można się z Markiem zgodzić – cenzura i polityczna poprawność w mediach społecznościowych zaszły nieco za daleko i powinny zostać ograniczone do treści jednoznacznie szkodliwych.
(Nagranie oświadczenia można znaleźć na profilu facebookowym Marka Zuckerberga.)
Dodaj komentarz